Skąd się wzięło "jan" i płeć jako konstrukt społeczny, czyli wszystko co wiem o ormiańskich nazwiskach (czyli umówmy się - raczej niewiele)

Największa duma narodu ormiańskiego, Kim z domu kamieniarzy, którą to dumę Ormianie z radością oddali Amerykanom

Niby miałam znów robić sondę na temat tego, co rzesza moich wiernych fanów w postaci pięciu czytelników, z których dwoje to mój brat i mama, chciałaby przeczytać, ale ostatecznie uznałam, że przecież ormiańskie nazwiska to taki pasjonujący temat i chyba nie ma człowieka, który nie chciałby się dowiedzieć, dlaczego 98% z nich kończy się na jan. Kolejnym równie inspirującym i wzruszającym tematem będą moje ulubione ormiańskie słowa, ale na ten wpis trzeba będzie trochę poczekać. Po pierwsze dlatego, że chcę, żebyście odpowiednio przetrawili informacje, które zamierzam zawrzeć w tym poście, a po drugie dlatego, że mój zasób słownictwa jest na razie na poziomie przeciętnie inteligentnego, półtorarocznego dziecka, więc istnieje spora szansa, że za jakiś czas znajdę coś fajniejszego, niż "szaganakagujin" (chociaż nie ukrywam, może być ciężko).

"Jan" - czyli na pewno nie syn


Wróćmy jednak do nazwisk. Wszyscy moi ormiańscy znajomi, w tym ja, mają nazwiska zakończone na -jan. Oczywiście mój europejski umysł założył z góry, że to -jan oznacza syna. I na przykład "Pogosjan" to syn Pawła, a "Kirakosjan" syn Kirakosa itp.

A to jest Charles Aznavour. Mógłby należeć do tych 2% Ormian, których nazwisko nie kończy się na jan, gdyby nie to, że jego prawdziwe nazwisko brzmi Aznawurjan

No to okazało się, że nie. 

To słynne -jan w "Pogosjan" może oznaczać tyle, co de domo, czyli w tym wypadku "z domu Pawła", a na przykład w przypadku dumy narodu ormiańskiego, Kim Kardashyan, jej nazwisko oznacza tyle, co Kim z domu kartasz, czyli kamieniarzy. Może mieć to również związek z miejscem pochodzenia. Na mojej grupie na FB do nauki ormiańskiego spotkałam się również z próbami wytłumaczenia etymologii nazwiska Kinojan i okazało się, że to "kin" na początku pochodzi od słowa "gini", czyli wino. Nie muszę chyba tłumaczyć, że teraz jest to moje absolutnie ulubione nazwisko. Mój mąż co prawda twierdzi, że nasze ma coś wspólnego z tymi, co nie pracują w niedzielę (niedziela - kiraki)*, ale w obliczu tego, że w niedzielę będę musiała pracować i tak, a wino z pigwy kosztuje circa 7 zł, to Kinojan wciąż wygrywa.

Nazwiska ormiańskie w Polsce


Ponieważ Ormianie są częścią polskiej społeczności od ponad 650 lat, wielu z nich spolonizowało się na tyle, że pozmieniało sobie nazwiska. I tak z bardziej znanych osób, to Ormianką jest aktorka Maja Bohosiewicz (można łatwo odgadnąć, wręcz intuicyjne wyczuć, że jej oryginalne nazwisko brzmiało Pogosjan), czy Robert Makłowicz. Jeżeli zatem wasze nazwisko kończy się na "icz" i potraficie sprzedać Nomadom piasek, istnieje spora szansa, że macie w rodzinie jakiś ormiańskich przodków. Ormiańską babkę miał podobno nawet Słowacki i patrząc na jego podobizny, jestem nawet w stanie to uwierzyć. Wnoszę zwłaszcza po wielkich, pełnych bólu i melancholii oczach. Takie samo spojrzenie ma mój mąż, kiedy chcę mu zjeść ostatnie ciastko.

To jest Mesrop Masztoc - twórca ormiańskiego (i podobno gruzińskiego też) alfabetu. Nawet trochę podobny do Słowackiego, ewentualnie Mickiewicza (Mickiewicz = icz, przypadek?). Obrazek bezwstydnie ukradłam z Wikipedii.


Ciekawostka, czyli dlaczego w Armenii nie jestem uważana za pretensjonalną feministkę z podwójnym nazwiskiem


Pamiętam, jak kiedyś, dawno temu, dyskutując o możliwości przyjęcia drugiego nazwiska, usłyszałam, że tak robią tylko pretensjonalne feministki, nazwisko męża ponad wszystko i w ogóle co na to powie ojciec (dla uściślenia dodam, że nie mój, mojemu by to było ganze gal i w ogóle Tato, wybacz, ale fatalnie córkę wychowałeś. Szlaja się po jakimś Kaukazie, zamiast siedzieć w domu i skrobać ziemniaki). Nie powiem, mój mąż ujął mnie tym, że od początku wręcz nie przyjmował do wiadomości, że mogłabym zmienić nazwisko, a jak przyszło co do czego, czyli do ślubu, to mówił nawet, że jak mi się nie chce biegać po tych wszystkich urzędach i zmieniać dokumentów, to mogę sobie zostawić swoje. Myślałam, że "ojej, jaki on postępowy, ależ zreformowany i nowoczesny mąż mi się trafił", ale potem przyjechaliśmy do Armenii i okazało się, że tutaj po prostu nie ma w zwyczaju przyjmować nazwiska męża. Podwójne nazwiska też są średnio popularne, chociaż wcale się nie dziwię, bo jakby jakaś pani nazywała się na przykład Khosrovidught Kardaszjan-Pogosjan, to nieszczęsna kobieta w życiu nie zmieściłaby się w żadną urzędową rubryczkę.

Tak czy siak to, że, po pierwsze, w Armenii kobieta może sobie zostawić swoje nazwisko (ogromna wygoda, co tylko potwierdza moje przypuszczenie, że Ormianie to naród szalenie pragmatyczny), a język ormiański nie uznaje czegoś takiego, jak rodzaje gramatyczne (bardzo miła odmiana po francuskim), sprawia, że Armenia, nawet ze swoim problemem drugiej największej po Chinach aborcji selektywnej, jest krajem niezwykle rozwiniętym pod względem ogólnie pojętej równości, a także przyjaznym osobom cierpiącym na problem ze swoją płcią jako konstruktem społecznym (chociaż sugeruję nie chwalić się takim problemem głośno).

Na koniec dodam tylko, że pomimo moich szumnych zapewnień o podróży do źródeł, moją wiedzę o etymologii ormiańskich nazwisk opieram na Wikipedii (ale za to anglojęzycznej), komentarzach na Youtube pod filmem pewnego Hindusa oraz tym, co powiedział mi mąż, więc wszelkie uwagi i sprostowania są bardziej niż mile widziane.

Osoby, dla których wpis raz w tygodniu to mało, mogą śledzić moje pasjonujące przygody na krańcu świata na Instagramie oraz Facebook'u, gdzie wrzucam coś nieco częściej, niż raz w tygodniu (czyli przynajmniej dwa razy w tygodniu, bo mniej więcej z taką częstotliwością mam po co wychodzić z domu).

*Podobno jednak nie i chodziło o księży. Jak? Czemu? Umysł mojego męża to jedna wielka (dosłownie) i niezwykle fascynująca zagadka.

Komentarze

  1. Eh, a ja mam takie nudne nazwisko Nowak :/. Dopiero co odkryłam Twojego bloga, przez profil na insta, ale zostaję tu na dłużej, bo mi się podoba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo i rozgość się, zaraz zaparzę kawę w tygielku. ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty